Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

O wilku, który kochał... "A werewolf Boy" (2012)

Tytuł: A werewolf boy/ Neuk-dae-so-nyeon
Gatunek: fantasy, romans, dramat
Kraj: Korea Południowa
Rok produkcji: 2012
Obsada: Song Joong-Ki, Park Bo-Young, Lee Yeon-Ran, Yoo Yeon-Seok, Jang Young-Nam
Fabuła: Matka (Yeong-nam Jang) wraz z córkami jest zmuszona przeprowadzić się do posiadłości na wsi ze względu na problemy zdrowotne najstarszego dziecka - Soon-Yi (Bo-yeong Park widoczna na zdjęciu powyżej). Niedługo później nastolatka odkrywa w pobliżu stodoły zaniedbanego chłopaka, któremu nadają imię Chul Soo. Rodzina postanawia zaopiekować się obcym, nie podejrzewając, że tak naprawdę nie jest on zwykłym człowiekiem...
Zwiastun: 


sobota, 5 kwietnia 2014

M jak "Mizuho", M jak "MAM MDŁOŚCI"...

Próbował ktoś z Was kiedyś ryżowych przysmaków MIZUHO? Jeśli tak, to zapewne tak, jak ja, omijacie szerokim łukiem te kusząco wyglądające opakowania kryjące w sobie jedno z najgorszych paskudztw świata, a jeśli jeszcze tego nie jedliście, to... Jesteście szczęściarzami!
Gwoli uściślenia, mowa tu o JAPOŃSKICH KRAKERSACH RYŻOWYCH MIZUHO!

Produkt dostępny jest w trzech odmianach: wasabi, chilli oraz mix różnych smaków. Ja wybrałam to ostatnie.
W mojej małej mieścinie nie ma knajp z azjatycką kuchnią, nigdzie nie dostanę pocky, sushi, itp. Dlatego, kiedy zobaczyłam we FRESHU japońskie opakowanie za 3.99 zł, kupiłam je bez wahania, w końcu to Japonia, c'nie? :D
Krakersy ważą 65g, więc ich cena jest wysoka, co powinno być równoznaczne z bardzo dobrą jakością produktu. Tymczasem...
Tył opakowania krakersów o smaku wasabi.
...Nie dość, że krakersy wyprodukowano w Tajlandii (czemu więc nie nazywają się "krakersami tajskimi"?), to ich skład można nazwać samą chemią. W dodatku napis, że barwnik E 102 jest szkodliwy dla dzieci i może zaburzyć ich skupienie (czytałam, że substancja w tym barwniku sprawia, że dzieci stają się rozdrażnione i nadpobudliwe!), jest, jak dla mnie, szokujący. Oliwy do ognia dodaje fakt, że w środku znajdowała się torebka z kuleczkami pochłaniającymi wilgoć, które tyle razy mogliśmy znaleźć w kartonach z butami!



Krakersy nie wyglądają zbyt apetycznie (moje koleżanki z klasy, którym przyniosłam to do spróbowania - i które od razu to wypluły po niewielkim kęsie - myślały, że to karma dla psa), ich zapach jest mdły i przesiąknięty plastikiem. A może to po prostu te wszystkie barwniki i sztuczne substancje dają taki efekt?
Konsystencja przypomina stwardniały makaron lub właśnie plastik, ich smak (składający się na sos sojowy, wasabi) z początku jest słony, a po chwili staje się mocno słodki, co, jednym słowem, jest POTWORNE. Może i porównanie najlepsze nie jest, ale to tak, jakbyście lizaka obtoczyli w soli i potem to spróbowali (a fuj!). Producent obiecuje wyrazisty smak i to, że snacki są zdrowe dla nas, i żadne z tych punktów nie zostało spełnione. Co prawda rzeczywiście przysmak zawiera tylko 1g tłuszczu w 100g produktu (czyli tekst z przodu opakowania "Fat & Cholesterol Free" się po części zgadza), ale w zamian szczodrze obdarzono chrupiące krakersy 85g węglowodanów, które są odpowiedzialne za przyrost wagi (czyli słowo "Fat Free" to zakłamanie w celu większej sprzedaży).


Krakersy japońskie (choć raczej powinnam napisać "tajskie") MIZUHO to jedne z najgorszych (nie)przysmaków, jakie kosztowałam w moim prawie dziewiętnastoletnim życiu. Nie wiem, jak sprawują się inne produkty firmy odpowiedzialnej za produkcję tego czegoś, ale, po spotkaniu z powyższymi snackami, nie mam ochoty psuć sobie żołądka śmieciowym jedzeniem tego producenta. Niepotrzebnie straciłam pieniądze i czas na tę przekąskę, która teraz leży od kilku dni w szafce i której zaraz się pozbędę. Sayonara, Mizuho!
Gorąco nie polecam.

środa, 5 lutego 2014

O dwóch takich, co ukradli me serducho~

Dziś spontanicznie chciałabym podzielić się z Wami pewnymi 2 koreańskimi teledyskami, które są po prostu mistrzostwem w moim mniemaniu; są niezwykłe i sprawiające, że bardzo przeżywam to, co się w nich dzieje. Na pierwszy odstrzał idzie Gain & Bumkey - Fxxk you.

Już sam tytuł jest kontrowersyjny, prawda? Ale fabuła to przysłowiowe cud, miód i orzeszki. Teledysk, jak i sam tekst piosenki, opowiada o związku pomiędzy kobietą, która szuka prawdziwej miłości, a mężczyzną, oczekującego jedynie seksu. W wideo przewijają się sceny nachalnych pocałunków ze strony mężczyzny, ich szamotania się. Jest to smutne MV, gdyż pokazuje, do czego prowadzi niezdrowa miłość. 

Myślę, że bohaterka w tym wideo zasługuje na współczucie, zaś mężczyzna na odrazę. Gain poruszyła w teledysku delikatną kwestię, o której się nie mówi, a mianowicie wykorzystywanie seksualne. Samo MV, które oznaczono jako +19, zostało w Korei skrytykowane za zbytnią otwartość. Osobiście uważam, że tym wideo kpop robi krok naprzód. Zdecydowanie bardziej wolę tego typu fabuły od ckliwych, przypudrowanych Koreanek, które śpiewają o wielkiej love story, której tak naprawdę nie przeżyły -.-

Uwielbiam makijaż Gain w tym MV, jest świetny <3



Jedyny moment, który mnie się nie podoba w MV, to scena za zasłoną w łazience...
A oto moje ulubione ujęcie, uwielbiam spojrzenie GaIn wyrażające uległość spowodowaną brakiem sił na przeciwstawianie się :c

Drugim teledyskiem, który pojawił się w poniedziałek rano, jest oczywiście B.A.P - 1004 (Angel)!



Kiedy tylko włączyłam teledysk, w moich oczach pojawiły się łzy szczęścia i, cóż, popłakałam się jak bóbr TT_TT Pomińmy jednak fakt, że oglądałam MV w bibliotece publicznej i akurat było kilka osób w pomieszczeniu XD Nie do końca ogarniam fabułę, przypuszczam, że chodzi tu o zdradę tej dziewczyny (piosenka "Save me", która też występuje w wideo jest właśnie o rozstaniu i zdradzie, stąd ten mój wniosek). Kiedy zobaczyłam Himchana z bronią, który w siebie wycelował, to łzy poleciały dwa razy mocniej ;-; Wideo jest genialne, płyta flkegndfkgnkfnpfjngbfgbg, od razu przesłuchałam wszystkie piosenki i każda z nich jest niezwykła, ale jeśli miałabym teraz wybrać te najlepsze, to byłyby to:









No i oczywiście tytułowa piosenka 1004 (Angel)! :D


Jak widzicie, prawie wszystkie piosenki już kocham, haha. Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych comebacków B.A.P. Koocham ich za to, kim są i co robią ♥


A co wy myślicie o tych teledyskach? :))